reklama
kategoria: Sport
4 maj 2026

Co za sukces! Aleksandra Kowalewska z pierwszym w karierze złotym medalem Grand Slam

fot. Rafał Oleksiewicz
To jest największy sukces w karierze utalentowanej polskiej judoczki Aleksandry Kowalewskiej! Polka wywalczyła złoty medal podczas zawodów Grand Slam w Duszanbe. – Potrzebowałam chwili, żeby to do mnie dotarło – cieszy się 21-letnia zawodniczka, która potwierdza, że na igrzyskach olimpijskich w Los Angeles może być czołową postacią.
Kowalewska już wielokrotnie potwierdzała, że jest bardzo uzdolnioną judoczką i cały czas rozwija swoją karierę. Najlepszym dowodem na to był tytuł mistrzyni Polski seniorek z 2023 roku, który zawodniczka wywalczyła w wieku zaledwie 19 lat i jego obrona w kolejnym sezonie. Do tego dochodzą międzynarodowe sukcesy w kategoriach U-23 (jako znacznie młodsza zawodniczka) czy juniorskich.

Czy moja kariera przebiega zgodnie z wyznaczonym planem? Myślę, że tak, chociaż wiadomo, że czasami są górki i dołki, ale staram się małymi kroczkami piąć się po tych szczeblach, ale też bardziej patrzeć na całokształt. Wiadomo, że czasami coś nie wyjdzie, ale taki jest sport i robię wszystko, by odnosić sukcesy – mówiła dwa lata temu
po obronie tytułu mistrzyni Polski seniorek
zawodniczka InPost Sport Team.


Teraz Kowalewska faktycznie spełnia marzenia. Znak o tym, że wchodzi do europejskiej czołówki, dała już w poprzednim roku zdobywając srebrny medal zawodów European Open w Conegliano. W tym sezonie wspięła się jeszcze wyżej, bowiem w tym samym cyklu, podczas zawodów w Grodzisku Mazowieckim, już zwyciężyła w całej rywalizacji.

Okazało się, że to dopiero początek znakomitego sezonu w wykonaniu Polki. Kolejnym sprawdzianem były zawody Grand Slam w Tadżykistanie. To turniej najwyższej rangi, w którym udział bierze cała światowa czołówka. Choć Kowalewska brała już udział w takich imprezach, ale jeszcze nigdy wcześniej nie awansowała do bloku finałowego. Kowalewska przełamała się właśnie w Duszanbe, bowiem wygrała fazę grupową pokonując najpierw Koreankę Jiyoung Yang, a następnie Francuzkę Clemence Eme. Już sam awans do półfinału zawodów był dla niej dużym sukcesem, to dołożyła kolejną cegiełkę i wygrywając przed czasem z Chorwatką Janą Cvjetko, judoczka prowadzona przez Pawła Nastulę znalazła się w wielkim finale!

W nim zadanie było najtrudniejsze, bowiem naprzeciwko Kowalewskiej stanęła doświadczona Austriaczka Michaela Polleres. To dwukrotna medalistka olimpijska oraz mistrzostw świata, które na swoim koncie ma też już wygrane w zawodach Grand Slam. Judoczka nie przestraszyła się rywalki, a ostatecznie o tym, kto wygra, miała zadecydować dogrywka. I już na jej początku Kowalewska przeprowadziła skuteczną akcję waza-ari i wywalczyła złoty medal!
 

Przed walkami był to dla mnie turniej, jak każdy inny. Dopiero po wszystkim dotarło do mnie, jak dużej rangu zawody udało mi się wygrać. Jeśli chodzi o nastawienie, czułam się dobrze i wychodziłam na matę nie po samą wygraną, ale po to, żeby się bić i cieszyć judo. Turniej był wymagający, ale dałam sobie radę. To pierwszy turniej tej rangi, w którym walczyłam w bloku finałowym i muszę przyznać, że emocje, które temu towarzyszą, są ciężkie do opisania. Trochę tak, jakbym walczyła we śnie! Adrenalina była maksymalna – relacjonuje Kowalewska.


Warto przyznać, że to największy sukces Polki w karierze i pierwszy medal w cyklu Grand Slam. Kowalewska sama przyznaje, że takie momenty tylko potwierdzają, że jej praca nie idzie na marne i wciąż się rozwija.

Praca zawsze idzie do przodu, nawet kiedy nie widać jeszcze wyników i muszę przyznać, że to bywa trudne – zaznacza zawodniczka prowadzona przez Pawła Nastulę,
absolutną legendę polskiego światowego judo.

Medal daje ogromnego kopa, ale jestem też świadoma, że sport nie zawsze tak działa, trzeba pracować i być cierpliwym. I tu duży ukłon w stronę osób, które mnie wspierają. Bywało tak, że trener, team i rodzina mnie podnosili i widzieli efekty mojej pracy w momentach, w których sama ich nie dostrzegałam. Wiem też, że zawsze jest nad czym pracować, do perfekcji bardzo daleko, ale od tego jest trener Paweł, on się tym zajmuje i martwi. Ja staram się jak najlepiej wykonywać plan. Trener bardzo mnie wspiera i jestem mu za to ogromnie wdzięczna. Jesteśmy dwoma burzliwymi charakterami, ale bardzo ufam jego podejściu i planowi – uśmiecha się 21-letnia judoczka.


Dzięki zwycięstwo w Duszanbe Kowalewska awansowała w światowym rankingu aż o 35 pozycji i aktualnie zajmuje w nim dziewiętnaste miejsce. Zawodniczka InPost Sport Team nie zamierza jednak próżnować i już w najbliższy weekend może jeszcze bardziej poprawić swoją sytuację, bowiem wystartuje w zawodach Grand Slam w Astanie.

Lecimy więc dalej, bez przystanku w domu. Jak się czuję? Wiadomo, że mniejsze kontuzje są nieodłącznym elementem sportu, ale jeśli chodzi o zapobieganie tym większym i reakcję na te mniejsze czuję się bardzo dobrze zaopiekowana, więc nie ma z tym problemu. Jestem gotowa na kolejne zawody – mówi Kowalewska.


Choć do igrzysk olimpijskich w Los Angeles wciąż pozostają ponad dwa lata, to Kowalewska, której nie udało się zakwalifikować na najważniejszą imprezę czterolecia w Paryżu, na pewno będzie chciała w Stanach Zjednoczonych odegrać kluczową rolę.

Oczywiście, że długofalowym celem są igrzyska, ale na razie staram się nie patrzeć aż tak daleko w przyszłość. W głowie mam zawsze ten najbliższy turniej, niezależnie od jego rangi – tonuje nastroje Kowalewska, której marzy się,
by powtórzyć olimpijskie sukcesy swojego trenera.

PRZECZYTAJ JESZCZE
pogoda Dąbrowa Białostocka
13.8°C
wschód słońca: 04:24
zachód słońca: 20:21
reklama

Kalendarz Wydarzeń / Koncertów / Imprez w Dąbrowie